Via Feruccio (1881) – „Jak na włosku życie moje”
Rok 1881 Franciszka rozpoczęła od kolejnej, poważnej choroby. W swoim Dzienniku w lutym napisała: „Drugi miesiąc choroby ciężkiej, dotkliwej i tak trzymającej jak na włosku życie moje, w duszy tak ciężko, ciemno, zewnątrz i wewnątrz, ogołocenie, opuszczenie zupełne (…).”
Z powodu stanu zdrowia i innych trudnych doświadczeń znów pojawiły się wątpliwości, tym razem w samej Franciszce, czy rzeczywiście wolą Bożą jest zakładanie zgromadzenia w Rzymie.
„W tym wszystkim wstrzymałam się z kupnem domu – kontynuuje swoje zapiski – może Pan wskaże okolicznościami wolę swoją, może do Krakowa nas powoła. W końcu stycznia s. Antonina Zatorska zachorowała, 27 stycznia przyjęła Oleje św. Dwie przybyłe konwerski (Siostry II chóru) okazały się niezdatne, wiec i kłopotu trochę było; to życie Nazaretu, na zewnątrz pospolite, wewnętrznie zaś przeplatane pociechą, krzyżem, cierpieniem, ale szczęście Jego w Bogu, w Nim ufność, On miłością, Jemu bez granic zawsze, we wszystkim, na wszystko, ze wszystkim oddajemy się tu i w wieczności.”
Przyczyną trudności i chorób stało się po raz kolejny również mieszkanie: niskie, duszne i wilgotne pokoje nie pomagały oddychać ani Franciszce ani Antoninie. Na usilne prośby sióstr, Założycielka zdecydowała się w marcu na przeniesienie do sąsiedniego, większego domu, który wcześniej wskazał dla nich Kardynał Monaco. Tu można było urządzić większą kaplicę i myśleć o przeżyciu nadchodzącego lata. Zmiana ta nie pomogła już jednak chorej na gruźlicę s. Ninie, która zmarła 21 kwietnia. „W dzień śmierci naszej drogiej siostry Niny – pisze w Kronice s. Gabriela – Matka była bardzo cierpiąca. Siłą woli i wsparta łaską Bożą, podniosła się z łóżka i przez kilka dni czuła się cokolwiek silniejszą. Zajmowała się sama pogrzebem, z nami wszystkimi modliła się przy zwłokach Niny i żegnała ją na wieczny odpoczynek. Lecz to polepszenie trwało zaledwie kilka dni, po których Matka znów ciężko zapadła na zdrowiu.” Doktor Pompilli, który leczył Franciszkę był bezradny. Choroba trwała już piąty miesiąc. Dopiero przyprowadzony przez niego inny lekarz, stwierdził, że przyczyną choroby była wilgoć i zbytnia świeżość dopiero co postawionego budynku.
Franciszka początkowo nie chciała kolejnej zmiany, ale majowe deszcze i pierwsze upały sprawiły, że wszystkie się rozchorowały i przeprowadzka okazała się konieczna. Dość szybko znalazły mieszkanie w dzielnicy o lepszym powietrzu przy Via Santa Susanna, gdzie zamieszkały już 30 maja.
Zdjęcie:
Via Susanna – widok obecny

