150 LAT NAZARETANEK

Śladami Franciszki Siedliskiej po Rzymie (55)

S. M. Beata Rudzińska

Kwirynał (1880) – w nazaretańskiej wspólnocie

W Kronice domu z czasu pobytu na Kwirynale znajdujemy pierwsze dokładniejsze opisy codziennego życia Sióstr. Przeczytajmy choć niektóre z nich:

„Dnie nam schodziły na modlitwie i domowej pracy, dwa razy dziennie miałyśmy rekreację (posiłki wtedy były spożywane w milczeniu). Bardzo chodziło Matce, aby nas przejąć miłością dla Kościoła świętego, mając zawsze w duszy to pragnienie, aby życie nasze i wszystkie nasze uczynki i modlitwy ofiarować za Kościół. Dlatego na tych rekreacjach opowiadała nam o Rzymie i jego pamiątkach, o Świętych, o Ojcu świętym, czytała nam wyjątki z gazet tyczące się Kościoła. W piątek nie miewałyśmy rekreacji, a na jej miejsce odprawiałyśmy drogę krzyżową lub miałyśmy pół godziny medytacji o Męce Pańskiej.

W domu nosiłyśmy nasze zakonne ubranie. Na ulice miałyśmy jeszcze świeckie ubrania. Ponieważ nosiłyśmy to, cośmy z sobą ze świata przywiozły, wiec naturalnie po paru latach ubrania nasze dawnej mody odróżniały się od innych i nieraz na ulicy usłyszało się złośliwą uwagę przechodniów. Ale to nas nic nie obchodziło. Zresztą wychodziłyśmy bardzo rzadko.

Pożywienie miałyśmy bardzo skromne. Bardzo ściśle zachowywałyśmy ubóstwo. Nad łóżkiem obrazek Najświętszej Panny Loretańskiej, na stoliku krzyż, oficjum, a w nim najwyżej dwa obrazki i Ewangelia święta – to wszystko, co nam wolno było mieć w celi.

Każda z nas miała swoje zajęcie: s. Michaela miała czarną westiarnię (czyli szwalnię) i szycie do zakrystii, przy tym ona robiła główniejsze sprawunki. s. Nina miała białą westiarnię, s. Rafaela zakrystię i malowanie, s. Gabriela najczęściej coś miała do pisania, s. Józefa była zajęta kuchnią i gospodarstwem, s. Luigia praniem i robieniem zakonnych trzewików, s. Salomea sprzątaniem. Matka poleciła s. Gabrieli, aby zawsze w niedziele i święta miała z siostrami katechizm i historię świętą. S. Rafaela miała mieć to samo z Siostrą Włoszką (czyli Luigią).”

Był to czas, który Założycielka podsumowała kiedyś w ten sposób: „Jeśli nie mamy jeszcze pracy zewnętrznej, to do pracy wewnętrznej nad sobą podwójnie jesteśmy zobowiązane. Zresztą dusza, która wewnętrznie nad sobą nie pracuje, z pewnością nie będzie zdolną w domu Bożym do zewnętrznej pracy, bo jej praca nie przyniesie żadnych owoców.”

A o pomoc dla Sióstr w takiej pracy wewnętrznej Założycielka bardzo dbała. Przez dom nazaretanek przewijało się wielu księży. I tak na przestrzeni tylko jednego roku spędzonego na Kwirynale s. Gabriela wymienia Jezuitów z Kolegium amerykańskiego i Kapucynów przychodzących z codzienną Mszą świętą, Kanonika Folchieri, który w niedzielne popołudnia odprawiał Benedykcję, o. Felińskiego, zmartwychwstańca, spowiednika Sióstr, o. Laurençot, jezuity, spowiednika nadzwyczajnego i o. Semenenkę, generała Zmartwychwstańców. Nie zabrakło też generała Kapucynów – Benigno da Genova, Kardynała Dunajewskiego z Krakowa czy samego Wikariusza Rzymu – Kardynała Monaco la Valletta. W domu na Kwirynale Siostry miały po raz pierwszy Triduum paschalne w swojej kaplicy, a także rekolekcje prowadzone przez o. Felińskiego (dotychczas rekolekcje prowadziła sama Franciszka).

Z pewnością wszystko to świadczy nie tylko o trosce Franciszki o życie duchowe Sióstr, ale również o życzliwości wielu osób dla młodego zgromadzenia, a może bardziej o osobowości Założycielki, która przyciągała jak magnes. „Kardynał Monaco – pisze s. Gabriela – był bardzo życzliwie usposobiony do naszego Zgromadzenia, ale szczególnie dla naszej Matki miał wielkie poważanie i przyjaźń.”

Zdjęcia:
Zmartwychwstańcy, którzy posługiwali Nazaretankom: siedzi drugi od lewej – ks. Piotr Semenenko, stoi drugi i trzeci od lewej: ks. Julian Feliński, ks. Walerian Przewłocki (Kapituła Zmartwychwstańców – 1872 r.)