Kwirynał (1880) – „Fotografia” Założycielki
„Nie mamy fotografii naszej Matki z tamtych czasów – pisze s. Gabriela w Kronice. Dopiero w 1884 roku, na usilne prośby nasze dała się fotografować.” Zachowało się jednak inne, może jeszcze ważniejsze zdjęcie – to utrwalone w pamięci i sercu tych, którzy ją poznali.
„Cudna i niezwykła była wtedy postać naszej Matki – wspomina s. Gabriela. Być może według wymagań świata nie była piękną, ale miała i ma dotąd jeszcze (S. Gabriela pisze to z perspektywy kilkunastu lat korzystając z wcześniejszych notatek) w swej postaci, w swym wyrazie twarzy coś dziwnie pociągającego tym urokiem, który z duszy jej świętej płynie. (…) Matka nasza jest wzrostu średniego, postać jej z powodu ogólnego i ciągłego pisania jest nieco pochylona. (…) Jeszcze na Piazza Farnese i teraz Matka dużo pracowała nad regułą. Pamiętam, że przed pracą długo się modliła, a potem zwykle pisała klęcząc i mając krucyfiks przed sobą. Twarz Matki pociągła i smagła, usta nadzwyczaj rysunkowe (…). Oczy ciemne, pełne wyrazu. W nich cała dusza Matki i miłość i rozum i słodycz i surowość czasem. (…) nasza Matka ma niezwykły Boży rozum – nie tylko my, Jej dzieci – ale wszyscy, każdy co miał szczęście zbliżyć się do naszej Matki podziwia ten jej rozum.”
Może dlatego, kiedy po 50 latach od Jej śmierci dokonywano kanonicznego rozpoznania ciała, odnaleziono nienaruszony mózg Franciszki. Zalany kryształem stanowi dziś oddzielną relikwię, położoną na trumience z doczesnymi szczątkami w kaplicy domu generalnego Zgromadzenia. Nazaretanki zobaczyły w tym znaku potwierdzenie tego „niezwykłego rozumu Bożego”, który podkreślała s. Gabriela.
Podobnie pisze s. Joanna Ziętkiewicz, która po raz pierwszy zobaczyła Założycielkę 14 września 1880 roku w Krakowie. „Nie zapomnę nigdy tej chwili, bo doznałam tak wielkiego wrażenia, ujrzawszy ją. Twarz owalna, czoło piękne, pełne inteligencji, oczy prawie czarne, z wyrazem trudnym do określenia, tyle miały w sobie serdeczności, dobroci, żywości i nie wiem czego jeszcze, co przyciągało do Boga – usta jaśniejące uśmiechem pełnym dobroci; nos trochę duży. Nie można było powiedzieć, aby była piękna, ale i przeciwnego zdania nie można było rzec, bo tyle miała uroku… Słyszałam później osoby świeckie i duchowne twierdzące, że wystarczy zobaczyć Matkę Siedliską i porozmawiać z nią parę chwil, a już jej nigdy się nie zapomni.”
Mamy z tego czasu jeszcze inne, krótkie, ale znamienne świadectwo o Franciszce. Ojciec Piotr Semenenko, który znał ją od pięciu lat, napisał w swoim Dzienniku pod datą 15 maja 1880: „Wizyta moja u Panny Siedliskiej, bardzo szczera i która wykazuje pracę wewnętrzną gruntowną, jaka się w tej duszy odbyła.” Nie ma chyba lepszej „fotografii” człowieka, niż taka właśnie!
Zdjęcie:
Fotografia Franciszki Siedliskiej z 1884 roku – AG CSFN Rzym

