150 LAT NAZARETANEK

Śladami Franciszki Siedliskiej po Rzymie (53)

S. M. Beata Rudzińska

Kwirynał (1880) – Via del Quirinale II

Ulicę, po której wędrówkę rozpoczęłyśmy w ostatnim poście na FB zamyka niepozorny i nieszczególny zewnętrznie kompleks budynków. Jednak pod szaroczarnym kurzem, naniesionym prawdopodobnie przez tysiące przejeżdżających tu każdego dnia samochodów, odnajdujemy znów nie tylko perły architektury, ale i ludzkich historii. Pierwszy budynek to klasztor i kościół pw. św. Joachima i Anny wybudowany na początku XVII wieku przez Karmelitów Bosych przybyłych z Hiszpanii. Byli tu do roku 1809, kiedy Rzym dostał się na kilka lat pod panowanie Francuzów. Zakupiony następnie przez rodzinę królewską z Hiszpanii został przekazany znanym nam już Sakramentkom, które mieszkały w tym miejscu do 1839 roku, zanim przeniosły się do kościoła św. Marii Magdaleny. W 1846 roku przeszedł na własność Kolegium Belgijskiego, jednego z kilkudziesięciu tego typu instytucji narodowych w Rymie, które pomagają kształcić seminarzystów i księży danego kraju, użyczając często gościny innym studentom. Tak stało się właśnie w 1946, kiedy młody ksiądz Karol Wojtyła przyjechał z Polski do Rzymu, by studiować na Papieskim Uniwersytecie Angelicum. Zamieszkał właśnie tu, w Kolegium Belgijskim. Jak sam pisze, w drodze na uczelnię, codziennie wchodził na modlitwę do św. Andrzeja na Kwirynale. W 1972 roku Kolegium przeniosło się do nowo wybudowanego budynku blisko stacji metra Cornelia, na której wysiadamy, by dostać się do Generalatu Sióstr Nazaretanek. Kościół św. Joachima i Anny został zamknięty. Pozostały jednak tablice nad wejściem, zarówno do kościoła, jak i dawnego klasztoru Karmelitów, a potem Kolegium – świadkowie historii tych miejsc.

Ostatni budynek, stojący już na skrzyżowaniu z ulicą Quattro Fontane (Czterech fontann), to kościół św. Karola Boromeusza (San Carlo), nazywany popularnie San Carlino ze względu na swoje rozmiary. Choć mały, jest jednym z najbardziej osobliwych dzieł Francesco Borrominiego, konkurenta Berniniego, a wraz z nim największego mistrza baroku. Budowę klasztoru i kościoła zlecili mu hiszpańscy Trynitarze, zakon powstały pod koniec XII wieku. Mistrz Borromini musiał zmierzyć się z dwoma ograniczeniami: mało powierzchni i mało funduszy. Budowa trwała etapami, od 1634 roku do praktycznie 1680, ale efekt był zadziwiający i nowatorski. Używając najskromniejszych materiałów: tynku i stiuku, Borromini nadał im najznakomitsze kształty, łącznie z falistą fasadą kościoła i owalną kopułą.

Oprócz kościoła, Borromini wybudował jeszcze wirydarz z dwoma kondygnacjami krużganków (można je zobaczyć za skromną opłatą), a także zabudowania klasztorne. Obliczono, że cała budowla Borrominiego zmieściła się w obrębie jednego pilastru podtrzymującego kopułę Bazyliki św. Piotra. Stąd wzięło się powiedzenie, że „Święty Piotr jest piękny ze względu na swoją wielkość, a San Carlino ze względu na swoją małość”.

W kościele jest pochowana Elżbieta Canori Mora, tercjarka Zakonu Trynitarzy, patronka zdradzonych, porzuconych i cierpiących z powodu małżonka. Jako żona i matka dwójki dzieci doświadczyła od męża wszystkiego, czego nie powinna: zdrady, znęcania się i wyśmiewania, utraty majątku i czasowego porzucenia. Elżbieta kochała jednak męża heroicznie i ofiarowała wszystko za jego nawrócenie. Jej ufność była tak ogromna, że któregoś dnia powiedziała mu: „Może się to wydawać niewiarygodne, ale pewnego dnia odprawisz za mnie mszę!”. Nie zobaczyła jednak spełnienia tego proroctwa. Mimo zmian zachodzących w Krzysztofie, noc, w którą ona umierała, on spędzał z inną kobietą. Dopiero jej śmierć tak nim wstrząsnęła, że rozpoczął czas prawdziwej pokuty i nawrócenia. Wstąpił do franciszkanów konwentualnych i przyjął świecenia kapłańskie. Umarł w opinii świętości. I chyba to nawrócenie męża, a nie tylko mistyczne wizje i dzieła miłosierdzia pełnione przez Elżbietę, były najlepszym dowodem jej świętości. Kościół to potwierdził beatyfikując Elżbietę Canori Mora w 1994 roku. W malutkim muzeum przy kościele można zobaczyć pamiątki po Elżbiecie, a także zabytkowe ornaty.

Sakramentki, kapucynki, dominikanki, nazaretanki, karmelici, jezuici, trynitarze…święci i błogosławieni, ogłoszeni przez Kościół lub nie… jak piękny jest Kościół, jak piękny jest Rzym – nawet na jednej tylko ulicy!

Zdjęcia: CSFN
Widok na kościoły św. Joachima i Anny oraz św. Karola
Fasada kościoła św. Karola
Prezbiterium i kopuła kościoła św. Karola
Ołtarz z relikwiami bł. Elżbiety Canori Mora
Gabloty z pamiątkami po bł. Elżbiecie